Od jakiegoś czasu zapisuję różne myśli, emocje, wspomnienia i historie… w muzyce.
I tak, trochę niepostrzeżenie, z jednej piosenki zrobiło się kilka.
Potem kilkanaście.
Są wśród nich utwory o miłości, przyjaźni, nocnych zmianach, mieście, wierze, życiu, nadziei… ale też takie, które mają po prostu coś ważnego do powiedzenia.
Jedne są spokojne.
Inne mocne i pełne gitar.
Są też takie, które powstały z bardzo osobistych chwil.
I chyba właśnie wtedy powstał pomysł:
A może warto zebrać to wszystko w jednym miejscu?
Dlatego powstaje mała muzyczna kolekcja ⬇️zobacz ⬇️. Zagłosuj na ulubiony utwór!
Już pojawią się na stronie ich okładki, opisy i możliwość odsłuchania każdego utworu, pobrania tekstu oraz oddania swojego głosu . 🎧
Nie wiem jeszcze, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi.
Ale jedno już wiem:
nie zamierzam przestawać pisać.
Bo czasem jedna myśl wystarczy, żeby powstała piosenka.
A czasem z jednej piosenki zaczyna się cała historia. ❤️🎶
Do przodu, do przodu! 🎸
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Wczoraj minęły dokładnie trzy lata, odkąd byliśmy w Medjugorie.
Trzy lata…
Niesamowite, jak szybko potrafi minąć czas. Mam wrażenie, jakby to było całkiem niedawno — a jednocześnie, kiedy patrzę na te zdjęcia, widzę ludzi sprzed trzech lat i myślę sobie, ile od tamtej pory się wydarzyło.
We wrześniu 2023 roku pojechaliśmy do Medjugorie.
Nie był to dla nas zwykły wyjazd turystyczny. To było jedno z tych miejsc, które trudno opisać samymi zdjęciami czy słowami. Można opowiedzieć o górach, kamieniach, figurach, krzyżach, tłumach pielgrzymów…
Ale to wszystko jest tylko tłem.
Najważniejsze jest chyba to, co człowiek przywozi z takiego miejsca w sobie.
Pamiętam kamienistą drogę, słońce, ludzi z całego świata i tę specyficzną atmosferę, której nie da się chyba do końca wyjaśnić komuś, kto nigdy tam nie był.
Byliśmy przy figurze Matki Bożej.
Wokół mnóstwo kwiatów, modlący się ludzie i cisza, która momentami przebijała się przez cały ten tłum.
Potem był Križevac i ogromny krzyż górujący nad okolicą.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim — po prostu my.
Raz zmęczeni, raz uśmiechnięci, czasem chyba trochę zamyśleni.
Dzisiaj patrzę na te fotografie zupełnie inaczej niż wtedy.
Bo przez te trzy lata wydarzyło się przecież tak wiele.
Zmieniły się plany, pojawiły się nowe doświadczenia, były chwile dobre i te zdecydowanie trudniejsze. Życie poszło dalej.
A zdjęcia zostały.
I właśnie to w fotografii jest chyba najpiękniejsze.
Zatrzymuje moment, którego wtedy nie potrafimy jeszcze docenić.
Patrzę na nasze zdjęcie i mam czasem ochotę powiedzieć tamtym ludziom sprzed trzech lat:
„Jeszcze nie wiecie, ile wydarzy się przez następne trzy lata…”
I może dlatego lubię wracać do takich wspomnień.
Nie po to, żeby zatrzymywać się w przeszłości.
Tylko żeby zobaczyć, jak daleko już zaszliśmy.
Medjugorie — wrzesień 2023.
Trzy lata minęły.
Wspomnienie zostało.
Może jeszcze kiedyś tam wrócimy.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Jeżeli ktoś przez ostatnie dni zaglądał tutaj i zastanawiał się, czy przypadkiem nie zniknęliśmy z eteru, to uspokajamy — żyjemy i mamy się całkiem dobrze! 😉
Fakt, ostatni wpis pojawił się już prawie dwa tygodnie temu. Jak na nas to całkiem długa przerwa, więc najwyższy czas dać znać, że po drugiej stronie nadal ktoś siedzi, coś robi, coś planuje… i od czasu do czasu nawet znajduje chwilę, żeby nacisnąć przycisk „opublikuj”. 😄
Ostatnie dni minęły nam jednak trochę inaczej, niż można by się spodziewać. Zamiast regularnie zaglądać na bloga, byliśmy zajęci tym, co dzieje się poza nim. A tego — jak zwykle — trochę się nazbierało.
Nie oznacza to oczywiście, że nic się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Krótką ciszę można czasami pomylić z brakiem aktywności, a tymczasem radio nadal pracuje, projekty się toczą, pomysły pojawiają się jeden za drugim, a lista rzeczy „do zrobienia” jakimś dziwnym sposobem wcale nie chce się skrócić. 😂
Dlatego dzisiaj po prostu meldujemy:
📻 jesteśmy, ⚡ działamy, 🛠️ kombinujemy, ☕ kawa nadal działa, a blog… właśnie wraca do życia.
Mamy kilka tematów, o których chcemy tutaj napisać, więc mamy nadzieję, że następna przerwa nie potrwa kolejnych dwóch tygodni. 😉
A jeśli ktoś już zdążył pomyśleć: „No dobrze, ale co się właściwie u nich dzieje?”
— spokojnie. Już niedługo będzie można o tym przeczytać. 😎
Do usłyszenia i do przeczytania w kolejnym wpisie!
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Skończyły się wakacje, skończył się urlop, zakończyła się również nasza pierwsza akcja dyplomowa „SN3KO Summer Award 2026”. Nadszedł zatem czas na małe podsumowanie.
A urlop na działce? Tu właściwie jak zawsze nie ma czego podsumowywać… 😊 Było pięknie, spokojnie, cicho i wesoło — ze spacerami, zabawami, czasem spędzonym z Areskiem i oczywiście dobrym jedzeniem, bo przecież na urlopie kalorie się nie liczą. 😋😂
Nie zabrakło też geocachingu — zrobiliśmy serwis wszystkich naszych skrzynek GC w okolicach Złotnik i założyliśmy dwie nowe.
W międzyczasie oczywiście znajdował się też czas na radio i naszą pierwszą akcję dyplomową „SN3KO Summer Award 2026”.
Przez trzy wakacyjne miesiące, od 1 czerwca do 31 sierpnia, udało się zrobić 704 QSO z 43 krajami.
Do tej pory 30 korespondentów pobrało przygotowany przez nas dyplom. Ale jak wiadomo, dużo dzieje się również po zakończeniu akcji, więc ta liczba z pewnością jeszcze się zmieni. 😊
Kolejny urlop możemy więc spokojnie zaliczyć do udanych. Był odpoczynek, były spacery i zabawy z Areskiem, trochę geocachingu, a przede wszystkim — było radio i sporo dobrej zabawy.
Teraz wracamy do codzienności… choć oczywiście radio zostaje z nami. 😉📻
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Pomysł pojawił się trochę spontanicznie. Biblioteka Raczyńskich to jedno z tych miejsc w Poznaniu, które aż proszą się o geocachingową zagadkę. Zaczęliśmy więc kombinować, jak zrobić coś ciekawego, ale jednocześnie niezbyt przekombinowanego.
Najwięcej czasu zajęło nam dopracowanie samych pytań. Szczególnie jedno z nich — potrzebowaliśmy odpowiedzi 0, ale nie chcieliśmy iść na łatwiznę. 😉 W końcu udało się tak poukładać zagadkę, żeby wszystkie odpowiedzi prowadziły dokładnie tam, gdzie powinny.
Przy okazji trochę „schowaliśmy” informacje w opisie, żeby nie podawać wszystkiego od razu. Resztę znalazca będzie musiał odkryć sam.
Pojemnik też miał być prosty — zwykły, nie rzucający się w oczy, a jednocześnie… właściwie cały czas na widoku. 😉 I właśnie takie maskowanie lubimy najbardziej. 😁
Skrzynka jest już zaakceptowana i opublikowana, więc teraz zaczyna się najlepsza część — czekamy na pierwszych znalazców!
W Złotkowie pojawiły się dwa nowe miejsca dla geocacherów. Dwie niewielkie skrzynki, dwa zupełnie różne pomysły, a przede wszystkim — kolejny powód, żeby podczas geocachingowej wędrówki zatrzymać się właśnie tutaj.
Trzy lata temu, 18 sierpnia 2023 roku, przyszedł na świat mały, biszkoptowy labrador, który jeszcze wtedy zupełnie nie wiedział, jak bardzo zmieni nasze życie. 🥹❤️
Kilka miesięcy później, 14 listopada 2023 roku, pojawił się u nas.
I od tego dnia już nic nie jest takie samo. 🐾
Nie wiemy, czy można dokładnie opisać, czym jest dla nas pies.
Bo Ares to już dawno nie jest po prostu pies.
To nasz Ares.
Nasz domownik, towarzysz, przytulak, łobuz, strażnik, kompan spacerów i specjalista od robienia rzeczy, których czasami kompletnie nie rozumiemy. 😂
Jest z nami każdego dnia.
W domu, na spacerach, w samochodzie, na działce, podczas odpoczynku i we wszystkich tych zwyczajnych chwilach, które dzięki niemu wcale nie są już takie zwyczajne. ❤️
Przez czas, który Ares jest z nami, wydarzyło się tak wiele.
Były setki spacerów, zabaw, wygłupów, psot, przytulania i oczywiście cała masa zdjęć. 📸😂
Bo przecież kiedy ma się takiego psa, to zawsze trzeba zrobić jeszcze jedno zdjęcie.
I jeszcze jedno.
I jeszcze jedno…
A potem okazuje się, że w telefonie jest ich więcej niż zdjęć kogokolwiek innego. 😂❤️
Były też chwile, kiedy wystarczyło, że Ares położył się obok nas, spojrzał swoimi oczami albo po prostu był.
I nagle wszystko stawało się trochę łatwiejsze.
Bo właśnie za to najbardziej go kochamy.
Za to, że po prostu jest. ❤️
Za jego radość, kiedy wracamy.
Za merdający ogon.
Za jego miny.
Za te wszystkie małe rzeczy, które znamy już na pamięć.
Za to, że potrafi być największym łobuzem, a pięć minut później przyjść i położyć głowę obok nas, jakby nigdy nic. 😂🐾
Dzisiaj kończysz 3 lata, Aresku. 🎂
I chociaż te trzy lata Twojego życia minęły bardzo szybko, to my jesteśmy ogromnie szczęśliwi, że część tego czasu możemy przeżywać razem z Tobą.
Życzymy Ci przede wszystkim zdrowia. ❤️
Bo właśnie tego chcemy dla Ciebie najbardziej.
Chcemy jeszcze mnóstwa wspólnych spacerów.
Mnóstwa zabawy.
Mnóstwa wyjazdów.
Mnóstwa przygód.
Mnóstwa zdjęć.
I przede wszystkim — mnóstwa wspólnie spędzonych dni. 🐾❤️
Niech dalej będzie pełna miska, wygodne miejsce do spania, głaskanie wtedy, kiedy sobie tego zażyczysz, długie spacery i oczywiście możliwość robienia tego, co labrador lubi najbardziej. 😁
Czyli jedzenia, spania, zabawy i pilnowania, żebyśmy przypadkiem nie zrobili czegoś bez Ciebie. 😂
Masz już trzy lata, ale dla nas zawsze będziesz też tym małym biszkoptowym szczeniakiem, który pewnego dnia pojawił się w naszym domu i po prostu wszedł do naszych serc. ❤️
Dzisiaj świętujemy Twój dzień. 🎂🐾
Wszystkiego najlepszego, nasz kochany Aresku! ❤️
Żyj długo, zdrowo i szczęśliwie.
Bądź dalej naszym wesołym, kochanym i czasami niemożliwym łobuzem. 😂
A my będziemy obok.
Tak długo, jak tylko się da. ❤️🐾
Kochamy Cię, Aresku. ❤️
🎂 3 lata!
🐾 Nasz Ares.
❤️ Nasz członek rodziny.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Dzisiaj mija dokładnie 1000 dni, odkąd Ares jest z nami.
1000 dni.
Niby tylko liczba. A kiedy człowiek zacznie ją przeliczać na poranki, spacery, wieczory, wyjazdy, zabawy, zdjęcia, wspólne leniuchowanie i te wszystkie zwyczajne chwile, nagle okazuje się, że za tą liczbą kryje się kawał naszego życia.
14 listopada 2023 roku pojawił się u nas mały, biszkoptowy labrador.
I chyba wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak bardzo zmieni nasze życie.
Dzisiaj trudno sobie przypomnieć, jak wyglądał dom przed Aresem.
Mija właśnie pierwszy tydzień naszego wakacyjnego urlopu. Powiemy szczerze – chyba właśnie takiego odpoczynku było nam potrzeba. Bez wielkiego planowania, bez gonitwy i bez ciągłego patrzenia na zegarek. W końcu można obudzić się rano i zamiast zastanawiać się, co musimy zrobić, pomyśleć... na co dziś mamy ochotę.
Oczywiście nie oznacza to, że przez cały tydzień leżeliśmy do góry brzuchem. Chociaż... kilka chwil błogiego lenistwa też się trafiło i wcale nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia. W końcu urlop jest właśnie od tego. Dużo czasu spędziliśmy na spacerach z Areskiem, który chyba doszedł do wniosku, że tak powinno wyglądać życie przez cały rok. Człowiek jest w domu, nigdzie się nie spieszy i zawsze znajdzie czas na kolejny spacer.
Nie zabrakło też spokojnie wypitej porannej kawy, rozmów, na które na co dzień często brakuje czasu, a wieczorami od czasu do czasu rozpalaliśmy grilla. Bez wielkich przygotowań i specjalnych okazji. Po prostu dlatego, że można.
Jak to jednak u nas bywa, całkowicie bez zajęcia długo się nie da wytrzymać. Od czasu do czasu usiedliśmy więc do naszych projektów, dopracowując kolejne elementy panelu ESP. Wszystko jednak bez presji i bez wyznaczania sobie terminów. Kiedy była ochota – coś powstało. Kiedy jej nie było – projekty cierpliwie czekały. Radio również pojawiało się od czasu do czasu, ale tym razem nie chodziło o bicie rekordów czy kolejne statystyki. Kilka łączności dla przyjemności w zupełności wystarczyło.
I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Nie wydarzyło się nic spektakularnego, nie odliczyliśmy setek kilometrów ani nie zaliczyliśmy dziesiątek atrakcji. Za to udało nam się zwolnić, odpocząć i nacieszyć zwykłą codziennością. Czasami to właśnie takie chwile zostają w pamięci najdłużej.
Przed nami jeszcze drugi tydzień urlopu. Jeśli będzie wyglądał podobnie, to naprawdę nie będziemy mieli powodów do narzekania. Bo okazuje się, że najlepszy plan na wakacje to czasem... nie mieć żadnego planu.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Za nami pierwszy miesiąc trwającej od 1 czerwca akcji dyplomowej SN3KO Summer Award 2026. To dobry moment, aby podsumować dotychczasowe wyniki i przede wszystkim podziękować wszystkim krótkofalowcom, którzy zdecydowali się nawiązać łączność ze stacją SN3KO.
Pierwszy miesiąc przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. W czerwcu udało się przeprowadzić 544 łączności, z czego aż 460 stanowiły unikalne stacje. Najbardziej aktywnym dniem okazał się 4 czerwca, kiedy w logu pojawiło się aż 65 QSO.
Akcja od początku cieszy się dużym zainteresowaniem operatorów z całej Europy i nie tylko. W logu znalazły się stacje z 43 krajów i podmiotów DXCC. Najliczniej reprezentowane były Niemcy (114 QSO), Polska (80), europejska część Rosji (44), Francja (36), Włochy (32), Ukraina oraz Holandia (po 26 łączności). Nie zabrakło również bardziej odległych stacji, między innymi z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Indonezji, Jordanii czy azjatyckiej części Rosji.
Miło mi poinformować, że od dziś jestem również posiadaczem znaku 3Z0KO.
Znak będzie wykorzystywany podczas wybranych aktywności krótkofalarskich i projektów okolicznościowych.
Mam nadzieję, że wkrótce usłyszymy się na pasmach – do usłyszenia! 73! 📡
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Nie jest tajemnicą, że jesteśmy kompletnym beztalenciem graficznym. 😉 Dlatego coraz częściej przy tworzeniu wpisów na bloga korzystamy z narzędzi AI do generowania obrazów. Dzięki nim możemy zamieniać swoje pomysły w grafiki, których sami nigdy nie potrafilibyśmy stworzyć. To nie tylko sposób na urozmaicenie bloga, ale także świetna zabawa i okazja do eksperymentowania. Czasem efekt jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażaliśmy, a czasem sztuczna inteligencja zaskakuje nas czymś zupełnie nieoczekiwanym — i właśnie to sprawia nam największą frajdę. 😊😊😊😊😊
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Dziś przypada najdłuższy dzień w roku. Trudno uwierzyć, że czerwiec tak szybko mija. Mamy wrażenie, że dopiero niedawno rozpoczynaliśmy miesiąc, a tymczasem za nami już wiele dni spędzonych na działce, przy codziennych obowiązkach, spacerach, odpoczynku i oczywiście przy radiu.
Minione dni na działce minęły wyjątkowo szybko. Pogoda dopisała, więc nie brakowało okazji do odpoczynku, spacerów i korzystania z uroków początku lata. To jedno z tych miejsc, gdzie czas płynie trochę wolniej, a codzienne sprawy schodzą na dalszy plan.
Ostatnie tygodnie były jednak dla nas dość intensywne. Mija już prawie trzy tygodnie od problemów zdrowotnych Areska, które przysporzyły nam sporo stresu i niepewności. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że najgorsze jest już za nami i możemy wreszcie trochę odetchnąć.
Był też czas na trochę aktywacji pod znakiem SN3KO w ramach trwającej Akcji Dyplomowej. Staramy się pojawiać na pasmach możliwie często, aby dać szansę jak największej liczbie korespondentów na zdobycie naszego okolicznościowego dyplomu. Każda przeprowadzona łączność oraz pozytywne opinie uczestników pokazują, że warto było poświęcić czas na przygotowanie całego przedsięwzięcia.
Do urlopu pozostało jeszcze prawie dwa tygodnie, więc najpierw trzeba jeszcze trochę popracować. Potem będzie już czas na działkę, odpoczynek, spacery i wspólnie spędzone chwile. A jeśli warunki dopiszą, to znajdzie się również trochę czasu na radio.
Tymczasem życzymy wszystkim udanego początku astronomicznego lata, dobrej pogody, wielu ciekawych łączności i samych powodów do uśmiechu.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Skłoniło mnie do napisania tego krótkiego wpisu kilka pytań o to, jak właściwie zacząć swoją przygodę z radiem, a dokładniej — z krótkofalarstwem. To hobby może wydawać się na pierwszy rzut oka dość tajemnicze, techniczne, a nawet trochę „zamknięte” dla nowych osób. W rzeczywistości jednak jest znacznie bardziej dostępne, niż się wydaje.
Na początek warto odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: co Cię w tym interesuje?
Dla jednych będzie to możliwość rozmów z ludźmi z całego świata, dla innych eksperymentowanie ze sprzętem i antenami, a jeszcze inni odnajdują satysfakcję w łącznościach w trudnych warunkach lub udziałach w zawodach. Krótkofalarstwo ma wiele „twarzy” i każdy może znaleźć w nim coś dla siebie.
Dzisiaj oficjalnie wystartowała moja pierwsza własna akcja dyplomowa – SN3KO Summer Award 2026.
Pomysł dojrzewał od dłuższego czasu, ale dopiero teraz udało się doprowadzić go do końca.
Od 1 czerwca do 31 sierpnia 2026 roku będzie można zdobyć okolicznościowy dyplom SN3KO. Wystarczy przeprowadzić co najmniej jedną łączność ze stacją SN3KO – dowolną emisją i na dowolnym paśmie amatorskim.
Postanowiłem pójść o krok dalej i oprócz samego dyplomu przygotować również własny system automatycznej weryfikacji zgłoszeń. Nie trzeba wysyłać logów, pisać maili ani czekać na ręczną obsługę. Wystarczy wpisać swój znak na stronie akcji, a system sam sprawdzi kwalifikację i – jeśli warunki zostały spełnione – umożliwi pobranie spersonalizowanego dyplomu z indywidualnym numerem.
Dyplom można zdobyć za jedną łączności przeprowadzone ze stacją SN3KO w okresie od 1 czerwca do 31 sierpnia 2026 roku.
Mam nadzieję, że będzie to ciekawy dodatek do letnich aktywności terenowych i portable, które planuję realizować pod znakiem SN3KO.
Dziękuję wszystkim za dotychczasowe łączności i zapraszam do udziału w akcji.
Do usłyszenia na pasmach!
73! Rafał – SQ3KO / SN3KO
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Niby tylko cztery dni, a człowiek zdążył całkowicie przestawić się na działkowy rytm życia. Poranki zaczynały się śpiewem ptaków i kawą wypitą jeszcze zanim słońce na dobre rozgrzało trawę. W tym całym codziennym zabieganiu właśnie takie chwile przypominają, jak niewiele potrzeba do spokojnego odpoczynku.
W tym roku wyjątkowo dużo życia pojawiło się wokół domku. Sikorka praktycznie zamieszkała tuż obok i codziennie można było obserwować jej niekończące się kursy do budki. A w środku? Mała, rozćwierkana ekipa, która rośnie chyba z godziny na godzinę. Patrzenie na to z bliska daje naprawdę sporą frajdę i trochę pozwala zwolnić tempo.
Oczywiście nie mogło zabraknąć też wiernego działkowego towarzysza — Aresa. Jak zwykle wszędzie pierwszy, wszystkiego ciekawy i obowiązkowo pilnujący, żeby nikt za długo nie siedział bez spaceru. Chwile spędzone z psem na działce mają zupełnie inny klimat niż codzienność w mieście. Cisza, trochę słońca, trochę cienia i pełen reset głowy.
Wieczorami wracało radio. Antena rozwieszona, komputer odpalony i można było wrócić na pasma. I właśnie podczas tego wyjazdu odbyła się pierwsza aktywność stacji SN3KO z lokatora JO82kl (Złotniki k/Poznania). Mały krok, ale cieszy wyjątkowo mocno — nowa lokalizacja, nowe możliwości i kolejny kawałek krótkofalarskiej historii zapisany w logu.
Te kilka dni minęło zdecydowanie za szybko. Trochę pracy wokół działki, trochę odpoczynku, trochę radia i mnóstwo małych momentów, które później zostają w pamięci najdłużej. Teraz pozostaje wrócić do codzienności… i odliczać do następnego wyjazdu 🌿📻
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Projekt zaczął się 19.03.2026 trochę jako zabawa, trochę jako wyzwanie i motywacja do częstszej pracy na pasmach. Z dnia na dzień mapa zaczęła się powoli zapełniać kolejnymi punktami, a każde nowe QSO dokładało następny fragment tej radiowej układanki.
Dziś licznik pokazuje:
100 countries worked
82 countries confirmed
56 dni aktywności
Były krótkie wieczorne nasłuchy, było polowanie na nowe kraje, czasem cierpliwe czekanie na potwierdzenia i sporo naprawdę świetnych chwil przy radiu 😄
Dziękuję wszystkim stacjom za każde QSO i do usłyszenia na pasmach!
73 de SN3KO
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Po zimnych nocach i standardowym „zaraz jedziemy… tylko jeszcze to i tamto” — które trwało jakieś dwa tygodnie — w końcu udało się odpalić sezon na działce.
Urlop w pracy oficjalnie jest, ale jak zwykle szybko się okazuje, że to tylko teoria. W praktyce: trochę roboty na działce, bo sama się nie ogarnie, trochę kręcenia się wokół wszystkiego, co zimę przetrwało „na zasadzie przetrwaj jak możesz”.
Do tego radio — bo wiadomo, że jak już człowiek usiądzie w swoim miejscu, to ciężko nie sprawdzić co tam w eterze piszczy. Trochę aktywności z JO82kl, trochę nasłuchu, trochę klikania i obserwacji, jak świat sobie gada gdzieś tam daleko.
No i piękny klasyk sezonu: spacery z Aresem po lesie. Bez planu, bez zegarka, trochę na zasadzie „idziemy przed siebie i zobaczymy gdzie nas wypluje”. I to jest chyba najbardziej resetująca część całego wyjazdu.
Czyli w skrócie: urlop jest, odpoczynek jest… tylko jakoś tak dziwnie dużo rzeczy do zrobienia 😄, ale to żadna praca — to czysta przyjemność. Oby tylko pogoda dopisała, bo dziś przekropnie i chłodno.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Przedstatni dzień kwietnia… a my wciąż jeszcze w mieście. Ponad tydzień temu plan był prosty: działka, cisza i trochę oddechu od codzienności. Pogoda jednak postanowiła inaczej — zimne noce skutecznie nas zatrzymały.
A przecież już ciągnie w tamtą stronę. Aresek pewnie pierwszy sprawdzałby teren, a my rozstawialibyśmy się na spokojnie, łapiąc ten znajomy rytm.
Może to już ten moment, żeby nie czekać na idealne warunki? Pojechać, otworzyć sezon, zaparzyć kawę na świeżym powietrzu i… w końcu uruchomić radio i aktywować się z JO82kl. Niech coś szumi w tle, niech wróci ten klimat, za którym już trochę tęsknimy. 📻
Maj tuż za rogiem — chyba nie ma na co czekać...
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Czasem człowiek siada spokojnie do kawy, chce coś napisać, sprawdzić statystyki, może wrzucić nowy wpis… i nagle okazuje się, że blog po prostu nie istnieje. Dokładnie tak było u nas.
Najpierw pojawiły się ograniczenia — kilka podstron przestało się wyświetlać. Pomyśeliśmy: drobiazg, pewnie jakiś błąd techniczny. Chwilę później przyszła informacja od Bloggera: blog został wyłączony z powodu naruszenia zasad, a dokładniej — podejrzenia o złośliwe oprogramowanie.
Brzmi poważnie. Problem w tym, że my żadnego złośliwego oprogramowania nie instalowaliśmy, nie dodawaliśmy, nie kombinowaliśmy. Blog to zwykłe wpisy, trochę HTML-a, kilka dodatków. A jednak — coś poszło nie tak.
Po krótkim dochodzeniu okazało się, że źródło problemu najprawdopodobniej znajdowało się poza samym Bloggerem. Jedna ze stron, do której odwoływały się elementy na blogu, była zainfekowana. Nie musiała to być nawet nasza treść — wystarczyło, że gdzieś pojawił się link, osadzenie albo zasób z tej domeny.
Efekt? Cały blog został potraktowany jako potencjalnie niebezpieczny.
Dzisiaj mija dokładnie 31 lat od dnia, w którym powiedzieliśmy sobie „tak”. Trzy dekady i jeszcze jeden rok – brzmi jak liczba, ale dla nas to przede wszystkim historia. Nasza historia.
Nie była idealna. Były momenty łatwe i takie, które wystawiały nas na próbę. Codzienność, obowiązki, zmiany, czasem zmęczenie i cisza zamiast rozmów. Ale obok tego wszystkiego były też tysiące drobnych chwil – poranne kawy, spojrzenia bez słów, śmiech, który wracał nawet wtedy, gdy wydawało się, że już go nie ma.
31 lat to nie tylko wspomnienia, ale też wybór. Wybór bycia razem – każdego dnia na nowo. Czasem z przekonaniem, czasem bardziej z uporem niż romantyzmem, ale zawsze z jakąś cichą nadzieją, że warto.
Dzisiaj patrzymy na siebie z wdzięcznością. Za to, co przetrwaliśmy. Za to, co zbudowaliśmy. I za to, że mimo upływu lat wciąż jesteśmy obok siebie.
Nie wiemy, co przyniosą kolejne lata. Wiemy tylko, że ta wspólna droga – ze wszystkimi jej zakrętami – była i jest jedną z najważniejszych rzeczy w naszym życiu.
Za nas. Za 31 lat. I za wszystko, co jeszcze przed nami.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Na początku miało to być coś prostego – ekran z czasem i kilkoma informacjami.
Jak to jednak zwykle bywa, w trakcie pracy zaczęły dochodzić kolejne pomysły i funkcje.
Nie obyło się też bez problemów – głównie z konfiguracją wyświetlacza,
dopasowaniem układu ekranów i stabilnością działania - gdzie porady szukałem u SP3KON.
Nie chciałem jednak powielać gotowego rozwiązania – nie ma sensu mieć dwóch ekranów pokazujących dokładnie te same informacje.
Dlatego HamClock traktuję jako źródło ogólnych danych (propagacja, warunki itd.),
a ten projekt skupia się wyłącznie na mojej stacji i prywatnych danych.
Gotowe rozwiązania są fajne, ale zawsze czegoś brakuje albo coś nie do końca pasuje.
Dlatego powstał pomysł, żeby zrobić panel dokładnie pod siebie – taki, który pokazuje tylko to, co naprawdę jest potrzebne przy pracy na radiu.
Całość oparta na ESP32 i wyświetlaczu TFT, z naciskiem na prostotę, czytelność i stabilność działania.
Bez zbędnych dodatków. Bez kombinowania. Ma działać.
🌐 Start systemu
STARTING WIFI – inicjalizacja połączenia, wyszukiwanie wcześniej zapisanych sieci.
Są takie dni, kiedy wszystko trzeba po prostu… odłożyć na bok.
Bez radia. Bez polowania na nowe kraje. Bez szukania skrzynek.
Za to z czymś znacznie ważniejszym — spokojem.
Pierwsza niedziela wiosny przywitała nas dokładnie tak, jak powinna. Słońce, lekki wiatr i ta cisza, której nie da się złapać w słuchawkach.
Spacer wzdłuż Warty, bez planu, bez celu — po prostu iść przed siebie.
Towarzystwo jak zawsze niezawodne 🐶 Pełne skupienie… ale tylko przez chwilę, bo zaraz znowu ważniejsze rzeczy: zapachy, patyki i kontrola terenu.
Czasem człowiek goni za kolejnym „zrobionym” krajem, kolejnym wpisem w logu… a wystarczy zatrzymać się na chwilę, żeby przypomnieć sobie, po co to wszystko.
I wiecie co?
To była jedna z tych niedziel, których nie zapisuje się w logbooku… ale zostają na długo.
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Wniosek o dodatkowy znak złożyłem 03.01.2026. Dzisiaj jest 19.03.2026 — minęło 75 dni.
Przez ten czas: telefony, maile, próby dowiedzenia się czegokolwiek. Efekt? Praktycznie żaden. Cisza, odbijanie się od ściany, brak konkretów.
I to ma być normalne funkcjonowanie urzędu?
Mówimy o środowisku, gdzie ludzie robią łączności na drugi koniec świata w kilka sekund, gdzie wszystko działa tu i teraz — a urząd przez ponad dwa miesiące nie potrafi ogarnąć jednej decyzji.
Dla jasności: egzamin zdałem 15.03.2008 — siedzę w tym hobby już ponad 18 lat. Widziałem rozwój technologii, cyfryzację, automatyzację… tylko jakoś nie dotarło to tam, gdzie powinno.
I teraz najlepsze: dzisiaj, przed chwilą, przyszła decyzja.
Pozwolenie na rok. Znak: SN3KO.
Czyli się da. Tylko trzeba najpierw 75 dni ciszy, kilka telefonów, kilka maili i trochę frustracji.
To ma być standard? Bo jeśli tak, to coś tu jest bardzo nie tak.
Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że u nas zrobiło się trochę ciszej, to w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Za kulisami cały czas coś się dzieje — testujemy nowe rozwiązania, poprawiamy to, co już działa, i dokładamy kolejne elementy, które mają sprawić, że całość będzie jeszcze bardziej dopracowana i przyjemna w użyciu.
To ten etap, którego często nie widać na zewnątrz, ale który jest absolutnie kluczowy. Sprawdzamy różne opcje, czasem coś przebudowujemy od zera, czasem upraszczamy to, co było zbyt skomplikowane. Dużo eksperymentów, trochę prób i błędów — ale właśnie tak powstają najlepsze rzeczy.
Nie wszystko wychodzi od razu idealnie i nie wszystko nadaje się jeszcze do pokazania, ale jesteśmy coraz bliżej momentu, w którym będziemy mogli podzielić się konkretnymi efektami.
Dzięki za cierpliwość i za to, że tu zaglądacie. To naprawdę daje motywację, żeby działać dalej i robić to jeszcze lepiej.
Wracamy już wkrótce 😉 🚀
☕ Od nas (i Aresa): Działamy, odkrywamy i dzielimy się tym, co ma sens 😄
Chcesz nas wesprzeć?
Postaw kawę
— a jeśli masz chwilę, zostaw po sobie ślad w
Księdze Gości
.
Dziś 15 metrów pokazało się od najlepszej strony! 📡 Z Poznania (JO82lj) mieliśmy naprawdę przyjemne otwarcie i kilka ciekawych DX-ów wpadło do logu, które aż chciało się zapisać.
Na liście znalazły się m.in.:
🇬🇼 J51A – Guinea-Bissau – egzotyczny i rzadki spot, który od razu wywołał uśmiech.
🇸ˣ PJ7/W1USN – St. Maarten i 🇧🇱 FJ/DK6AS – St. Barthélemy – pokazujące, jak pasmo potrafi otwierać się na dalekie wyspy.
Nie zabrakło też Azji – w logu pojawiły się stacje z Japonii, Hong Kongu, Chin oraz Indonezji. To świetny znak, że propagacja dziś była naprawdę korzystna i pasmo działało bardzo stabilnie.
Wszystkie QSO zrealizowane zostały na Kenwood TS-450S przy mocy 100 W, co udowadnia, że 15 metrów wciąż potrafi pięknie pracować, nawet przy umiarkowanej mocy. 🙂
Dni takie jak ten przypominają, dlaczego kochamy DX-y i spędzamy czas przy radiu – każde QSO to mała przygoda, a każde nowe pasmo otwarte przed nami to ekscytująca historia do zapisania w logu.
3 stycznia złożyłem komplet dokumentów w sprawie przyznania dodatkowego znaku wywoławczego. Wydawało się, że to będzie czysta formalność — w końcu mam ważne pozwolenie radiowe, zdany egzamin, wieloletnią historię w eterze. Spodziewałem się raczej kilku tygodni spokojnego oczekiwania na decyzję niż administracyjnego maratonu.
Minęło kilka tygodni.
Najpierw przyszło pismo z prośbą o uzupełnienie danych. Potem kolejne. Następnie informacja o konieczności wniesienia opłaty. Później wezwanie do przedstawienia dokumentu potwierdzającego zdanie egzaminu operatorskiego — mimo że pozwolenia radiowe były już wcześniej wydawane na podstawie tych samych kwalifikacji.
Okazało się, że oryginalny dokument sprzed kilkunastu lat zaginął. Wtedy ruszyła druga ścieżka: wniosek o wydanie zaświadczenia w trybie art. 217 KPA. Telefon do urzędu. Informacja, że dokumentacja jest w archiwum. Czekanie. Prośba do archiwum o sprowadzenie protokołu egzaminacyjnego. Opłata skarbowa. Profil zaufany. Kolejne dni ciszy.
Równolegle sprawa znaku toczy się dalej — ale bez tego jednego dokumentu wszystko jakby stoi w miejscu. Z jednej strony wiem, że egzamin zdałem. Mam dwa wydane pozwolenia radiowe. Nadaję od lat. Z drugiej — procedura wymaga papieru, a papier musi zostać odnaleziony, odtworzony i formalnie dołączony do akt.
Czas płynie.
Nie chodzi nawet o sam znak czy opłatę. Chodzi o poczucie, że każda kolejna korespondencja zamiast przybliżać do końca sprawy, generuje nowe formalności. Każde pismo wymaga odpowiedzi. Każda odpowiedź oznacza kolejne dni oczekiwania.
Administracja działa swoim tempem — i trzeba to uszanować. Ale nie ukrywam, że po ponad miesiącu od złożenia dokumentów pojawia się zmęczenie. Człowiek zaczyna zastanawiać się, czy naprawdę do każdej sprawy potrzeba aż tylu etapów, skoro mówimy o osobie, która od kilkunastu lat posiada pozwolenie radiowe.
Najbardziej paradoksalne jest to, że cały czas nie chodzi o brak kwalifikacji. Chodzi o brak jednego, historycznego dokumentu w domowym segregatorze.
Czekam więc dalej.
Sprawa jest w toku. Archiwum zostało uruchomione. Dokument ma zostać odnaleziony i na jego podstawie wydane zaświadczenie. Kiedy to nastąpi — znak zapewne również zostanie przyznany.
Do naszej walizki trafiają rzeczy, których nie widać:
spokój, zaufanie i radość.
Trzy bilety.
Jedna załoga.
✨Koordynator Codzienności (Daily Ops) 🍳 Strażnik Kuchni (Kitchen Control)
i ten, który zawsze pilnuje, żeby było bezpiecznie 🐾 (Security) - może drugi psiak w kosmosie 😉
W planach:
🌕 spacery księżycowe,
📦 założenie małej skrzynki — takiej, którą znajdą tylko uważni 😉
📡 oraz próby łączności — niekoniecznie z Ziemią
📬 A jeśli wszystko się uda — spodziewajcie się kartki z podróży - pewnie wirtualnej ;)
Kierunek: Wokół Księżyca 🚀
Bo najlepsze i najpiękniejsze misje zawsze zaczynają się od bycia razem.
Czas leci szybciej niż dźwięk w eterze, a wielkie serca znów zaczynają bić jednym rytmem.
Jak co roku, gramy razem — dla zdrowia, dla dzieci, dla przyszłości.
My również dołączamy do akcji i uruchomiliśmy naszą skarbonkę WOŚP 💛 (eSkarbonka)
Każda wpłata — mała czy duża — ma realną moc. To nie są „drobne”, to konkretna pomoc, która zmienia czyjeś życie.
👉 Jeśli możesz — dorzuć swoją cegiełkę.
👉 Jeśli nie — udostępnij, przypomnij znajomym, bądź z nami tego dnia.
Bo WOŚP to nie tylko finał.
To wspólnota ludzi, którzy wierzą, że razem możemy więcej.