75 dni czekania. Serio?
Wniosek o dodatkowy znak złożyłem 03.01.2026.
Dzisiaj jest 19.03.2026 — minęło 75 dni.
Przez ten czas:
telefony, maile, próby dowiedzenia się czegokolwiek.
Efekt? Praktycznie żaden. Cisza, odbijanie się od ściany, brak konkretów.
I to ma być normalne funkcjonowanie urzędu?
Mówimy o środowisku, gdzie ludzie robią łączności na drugi koniec świata w kilka sekund, gdzie wszystko działa tu i teraz — a urząd przez ponad dwa miesiące nie potrafi ogarnąć jednej decyzji.
Dla jasności: egzamin zdałem 15.03.2008 — siedzę w tym hobby już ponad 18 lat. Widziałem rozwój technologii, cyfryzację, automatyzację… tylko jakoś nie dotarło to tam, gdzie powinno.
I teraz najlepsze:
dzisiaj, przed chwilą, przyszła decyzja.
Pozwolenie na rok.
Znak: SN3KO.
Czyli się da.
Tylko trzeba najpierw 75 dni ciszy, kilka telefonów, kilka maili i trochę frustracji.
To ma być standard? Bo jeśli tak, to coś tu jest bardzo nie tak.
Ktoś miał ostatnio podobne „tempo” działania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz