Wczoraj minęły dokładnie trzy lata, odkąd byliśmy w Medjugorie.
Trzy lata…
Niesamowite, jak szybko potrafi minąć czas. Mam wrażenie, jakby to było całkiem niedawno — a jednocześnie, kiedy patrzę na te zdjęcia, widzę ludzi sprzed trzech lat i myślę sobie, ile od tamtej pory się wydarzyło.
We wrześniu 2023 roku pojechaliśmy do Medjugorie.
Nie był to dla nas zwykły wyjazd turystyczny. To było jedno z tych miejsc, które trudno opisać samymi zdjęciami czy słowami. Można opowiedzieć o górach, kamieniach, figurach, krzyżach, tłumach pielgrzymów…
Ale to wszystko jest tylko tłem.
Najważniejsze jest chyba to, co człowiek przywozi z takiego miejsca w sobie.
Pamiętam kamienistą drogę, słońce, ludzi z całego świata i tę specyficzną atmosferę, której nie da się chyba do końca wyjaśnić komuś, kto nigdy tam nie był.
Byliśmy przy figurze Matki Bożej.
Wokół mnóstwo kwiatów, modlący się ludzie i cisza, która momentami przebijała się przez cały ten tłum.
Potem był Križevac i ogromny krzyż górujący nad okolicą.
A gdzieś pomiędzy tym wszystkim — po prostu my.
Raz zmęczeni, raz uśmiechnięci, czasem chyba trochę zamyśleni.
Dzisiaj patrzę na te fotografie zupełnie inaczej niż wtedy.
Bo przez te trzy lata wydarzyło się przecież tak wiele.
Zmieniły się plany, pojawiły się nowe doświadczenia, były chwile dobre i te zdecydowanie trudniejsze. Życie poszło dalej.
A zdjęcia zostały.
I właśnie to w fotografii jest chyba najpiękniejsze.
Zatrzymuje moment, którego wtedy nie potrafimy jeszcze docenić.
Patrzę na nasze zdjęcie i mam czasem ochotę powiedzieć tamtym ludziom sprzed trzech lat:
„Jeszcze nie wiecie, ile wydarzy się przez następne trzy lata…”
I może dlatego lubię wracać do takich wspomnień.
Nie po to, żeby zatrzymywać się w przeszłości.
Tylko żeby zobaczyć, jak daleko już zaszliśmy.
Medjugorie — wrzesień 2023.
Trzy lata minęły.
Wspomnienie zostało.
Może jeszcze kiedyś tam wrócimy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz