Mija właśnie pierwszy tydzień naszego wakacyjnego urlopu. Powiemy szczerze – chyba właśnie takiego odpoczynku było nam potrzeba. Bez wielkiego planowania, bez gonitwy i bez ciągłego patrzenia na zegarek. W końcu można obudzić się rano i zamiast zastanawiać się, co musimy zrobić, pomyśleć... na co dziś mamy ochotę.
Oczywiście nie oznacza to, że przez cały tydzień leżeliśmy do góry brzuchem. Chociaż... kilka chwil błogiego lenistwa też się trafiło i wcale nie mamy z tego powodu wyrzutów sumienia. W końcu urlop jest właśnie od tego. Dużo czasu spędziliśmy na spacerach z Areskiem, który chyba doszedł do wniosku, że tak powinno wyglądać życie przez cały rok. Człowiek jest w domu, nigdzie się nie spieszy i zawsze znajdzie czas na kolejny spacer.
Nie zabrakło też spokojnie wypitej porannej kawy, rozmów, na które na co dzień często brakuje czasu, a wieczorami od czasu do czasu rozpalaliśmy grilla. Bez wielkich przygotowań i specjalnych okazji. Po prostu dlatego, że można.
Jak to jednak u nas bywa, całkowicie bez zajęcia długo się nie da wytrzymać. Od czasu do czasu usiedliśmy więc do naszych projektów, dopracowując kolejne elementy panelu ESP. Wszystko jednak bez presji i bez wyznaczania sobie terminów. Kiedy była ochota – coś powstało. Kiedy jej nie było – projekty cierpliwie czekały. Radio również pojawiało się od czasu do czasu, ale tym razem nie chodziło o bicie rekordów czy kolejne statystyki. Kilka łączności dla przyjemności w zupełności wystarczyło.
I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Nie wydarzyło się nic spektakularnego, nie odliczyliśmy setek kilometrów ani nie zaliczyliśmy dziesiątek atrakcji. Za to udało nam się zwolnić, odpocząć i nacieszyć zwykłą codziennością. Czasami to właśnie takie chwile zostają w pamięci najdłużej.
Przed nami jeszcze drugi tydzień urlopu. Jeśli będzie wyglądał podobnie, to naprawdę nie będziemy mieli powodów do narzekania. Bo okazuje się, że najlepszy plan na wakacje to czasem... nie mieć żadnego planu.
