Dzisiaj mija dokładnie 1000 dni, odkąd Ares jest z nami.
1000 dni.
Niby tylko liczba. A kiedy człowiek zacznie ją przeliczać na poranki, spacery, wieczory, wyjazdy, zabawy, zdjęcia, wspólne leniuchowanie i te wszystkie zwyczajne chwile, nagle okazuje się, że za tą liczbą kryje się kawał naszego życia.
14 listopada 2023 roku pojawił się u nas mały, biszkoptowy labrador.
I chyba wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, jak bardzo zmieni nasze życie.
Dzisiaj trudno sobie przypomnieć, jak wyglądał dom przed Aresem.
Bo Ares jest wszędzie.
Jest w porannym powitaniu.
Jest w oczekiwaniu przy drzwiach.
Jest w spacerach, nawet tych, na które czasami człowiekowi zupełnie nie chce się wychodzić.
Jest w zdjęciach, których przez te lata nazbierały się setki.
Jest w naszych planach, wyjazdach i codziennych decyzjach.
I oczywiście jest też w tych wszystkich miejscach, w których teoretycznie nie powinien być. 😂
Ale przede wszystkim jest nasz.
Przez te 1000 dni obserwowaliśmy, jak z małego szczeniaka wyrasta na dużego psa. Zmieniał się jego wygląd, charakter, zachowanie. Uczyliśmy się siebie nawzajem.
I chyba właśnie to jest najpiękniejsze w życiu z psem.
On nie potrzebuje wielkich rzeczy.
Dla niego najważniejsze jest, że jesteśmy.
A dla nas coraz częściej najważniejsze jest po prostu to, że on jest.
Dlatego powstał też nasz mały ALBUM — jedno zdjęcie z każdego miesiąca od chwili, kiedy pojawił się w naszym domu. Jedno zdjęcie, jeden miesiąc, jedna mała historia.
Bo czas z psem płynie zdecydowanie za szybko.
Dzisiaj świętujemy 1000 dni.
Nie chcemy myśleć o tym, ile dni będzie kiedyś.
Chcemy cieszyć się tymi, które mamy.
1000 dni za nami.
I oby przed nami było ich jeszcze bardzo, bardzo dużo. ❤️🐕🐾
Wszystkiego najlepszego, Aresku!
Dziękujemy, że jesteś z nami. ❤️
14.11.2023 → 10.08.2026
1000 dni razem. 🐾❤️
Ares
Nie wiemy, czy pies wie, czym jest miłość,
czy zna to słowo, co tak wiele znaczy.
Lecz kiedy patrzysz w jego wierne oczy,
wiesz, że nie trzeba mu niczego tłumaczyć.
Przyszedł tak cicho — jakby od niechcenia,
a jednak zmienił wszystko wokół siebie.
I nagle zwykły dzień ma więcej słońca,
bo ktoś na ciebie czeka gdzieś w domu, u siebie.
Ma cztery łapy, nos wiecznie ciekawy,
ogon, co potrafi opowiedzieć wszystko,
i serce większe, niż można pomyśleć —
choć przecież mieszka w psim, niewielkim ciałku.
Bywa łobuzem. Czasem coś przeskrobie.
Czasem spojrzeniem udaje niewinnego.
A człowiek patrzy… i już po złości,
bo jak tu gniewać się na kogoś takiego?
Są ludzie, którzy przychodzą i odchodzą,
są takie chwile, które czas zabiera.
Lecz pies zostaje — wierny, bezwarunkowy,
i swoją obecnością świat nam podpiera.
Ares nie pyta, ile masz pieniędzy,
czy jesteś silny, czy masz dobry dzień.
Nie ocenia, nie wymaga, nie rozlicza —
po prostu kocha. I już. I to jest sens.
Więc jeśli kiedyś przyjdzie taka chwila,
której dziś nawet nie chcę sobie wyobrażać,
to chciałbym, żeby całe moje serce
mogło mu wtedy jeszcze raz powiedzieć:
„Dziękuję, Ares, że wybrałeś właśnie mnas.
Za każdy ranek. Za każdy wieczór.
Za każdą chwilę, kiedy byłeś obok.
I za to, że dzięki Tobie
dom stał się naprawdę domem.” ❤️
Bo niektóre psy są tylko psami.
A niektóre…
są kawałkiem naszego życia.
1000 dni, a przed Wami jeszcze cała masa wspólnych chwil! Ares trafił do wspaniałego domu, a Wy dostaliście najlepszego przyjaciela. Wszystkiego najlepszego, Aresku! 🎉🐾
OdpowiedzUsuń